• Klub dziecięcy Balonik
  • Punkt przedszkolny Balonik

© 2023 by Art School. Proudly created with Wix.com

May 18, 2018

February 26, 2018

Please reload

Ostatnie posty

W poszukiwaniu przestrzeni do zabawy i wypoczynku.

October 14, 2019

1/5
Please reload

Wyróżnione posty

Odważyć się i podążyć za dzieckiem.

„Im większa przestrzeń na to, by spojrzeć na dziecko jako na nieznany kraj, bez oceniania i szufladkowania zbyt szybko tego, co dziecko przeżywa i jakie jest, tym łatwiej spotkać się właśnie z nim, a nie ze swoimi własnymi dorosłymi wyobrażeniami, oczekiwaniami i obawami”.

Agnieszka Stein – Dziecko z bliska

 

Postanowiłam, że na dzisiejszych zajęciach sensoplastycznych będziemy robić farbę. Najpierw wpadłam na pomysł, że sama ją zrobię a dzieci będą tylko malować. Przygotowałam narzędzia pędzle, gąbki, kartki i nagle odechciało mi się robić farbę. Ech niech dzieci zrobią ją same. Będę uważnie nadzorować prace – na pewno wyjdzie, a będzie odrobinę ciekawiej. Przygotowałam zatem składniki. Mąka pszenna, mąka ziemniaczana, woda, barwniki i już. Folia rozłożona, podwójnie (pamiętajcie zawsze podwójnie), miski ustawione, składniki wniesione, obok narzędzia do malowania. Pełen profesjonalizm. Dzieci porozbierane do koszulek, bose stopy, gotowe do zabawy z błyskiem w oku. Jeny one mają już plan. Gdy to dostrzegłam było za późno.

 

Najpierw mąka – co za wspaniała zabawa, można sypać, wysypywać, przesypywać, można całą wysypać na folię, a miała być farba… no to zbieramy do miseczek. I znowu wysypujemy, to takie ekscytujące, może spróbujemy na ciocię.

 

O rety tu jest woda. O rety tu są barwniki. O rety można mieszać.

 

Na początku walczyłam, upominałam, prosiłam, udzielałam instrukcji i strasznie się frustrowałam. I nagle przypomniałam sobie toż to sensoplastyka. Puść te zajęcia, zobacz co wyjdzie, baw się. Zrób sobie farbę taką jak chcesz. Namaluj ten obraz jak masz potrzebę, a dzieci niech idą swoją drogą, niech się zatrzymają tam gdzie poczują, że jest im dobrze.

 

Wolność, poczucie szczęścia, radość zabawy to otrzymałam w zamian. Całe ręce w kolorowej farbie – Eryk poczuł potrzebę pomalowania moich ramion. Piękne obrazy wykonane w biegu między jedną farbą a drugą. Szybko znikały w kolorowej mazi. Jasiu w mące pozostał. Sypał, rysował palcem, doświadczał struktury, w ciszy i skupieniu jakby ten cały bałagan wcale nie był jego udziałem. Piotruś wlewał i wylewał farby, które prosił bym mu zrobiła. I tak piękna niebieska, z której byłam naprawdę zadowolona, zmieniła się w dziwnie sraczkowatą, cóż niezbyt piękną. Piotruś był jednak zadowolony, wiec cóż mi pozostało ja też. W największej kolorowej kałuży usiadła nasza Laurka. Jak cudownie było doświadczać kolorowej cieczy na rączkach i nóżkach. Delikatnie nabierała i polewała swoje ciało, obserwując i doświadczając tego co się dzieje.

 

Byłam tu i teraz, obserwowałam, dając sobie i dzieciom przestrzeń do przeżywania chwili, do zabawy niczym nie skrępowanej, bez ponaglania, oceniania, szufladkowania. Przestałam podążać za wyobrażeniem o idealnych zajęciach, zaczęłam się cieszyć z realnego kontaktu z osobą, z drugim człowiekiem, z dzieckiem. Zniknęły obawy i strach, i ku mojemu zdziwieniu powstały piękne farby – cztery kolory  w tym sraczkowaty, powstały piękne obrazy – wiszą na balonikowej gazetce, powstał piękny obraz w misce z kolorową masą, nic nie uległo zniszczeniu, ściany bez ani jednej plamy.

A ja cóż cała w farbie i szczęśliwa maksymalnie.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Podążaj za nami